Logan jednozdaniowy post, wstydź się

Z ocenzurowanej wersji, została wycięta scena walki kota z wężem. Co wygrałem?

Teraz powazniej; duet J. Chan z Siu Tien Yuen stał sie dla mnie pewnym wyznacznikiem dobrego filmu kung-fu. Bardzo często widząc relacje uczen- mistrz, przychodzi mi skojarzenie i nawiązanie do J. Chana i jego kung-fu masterów.
Jest jednak cos, co mnie w tym filmie dosłownie nudzi, a konkretnie jedna walka, pierwsza, Chien Fu z Sheng Kuan w "stajni" (nigdy nie umiałem odmieniac azjatyckich nazwisk) była beznadziejna i pozbawiona uroku, w przeciwienstwie do pozostałych walk w filmie.