Shaolin Wooden MenStare dobre kung-fu z J.Chanem to jest to...
Jeden z nielicznych tamtego czasu filmów, w którym nie wcielił sie w postać beztroskiego, lekkomyślnego awanturnika, lecz smutnego, zmęczonego i wypranego z jakiejkolwiek radości ucznia Shaolin. Doskonali tu swoje umiejętnosci, chcąc pomścić śmierć ojca, a szkoli sie mając za jednego z mistrzów, tego własnie zabójce. Nawet podczas finałowej walki nie potrafi zabić z zimną krwią. Walka końcowa, w której używał stylu walki, jakiego uzywa zabójca jego ojca, wywołał we mnie ciarki, większe, niz słynna i zapamiętana przez fanow Jackiego Chana scena, z drewnianymi "kukłami" w Świątyni Shaolin.
Pozycja obowiązkowa dla miłośników filmow sztuk walk
Przyznam szczerze, że od dawna poszukuje oryginału tego filmu, a wersja jaką udało mi się ostatnio obejrzeć, to niemieckojezyczna z jednego z kanałów satelitarnych. Żałuje, ze przez nieznajomość języka, nie byłem w stanie całkowicie go pochłonąć. Główne przesłanie jednak zrozumiałem
