Faktycznie, Beetlejuice przypomina troche Jokera, zwłaszcza ten jego taniec. Wcześniej kojarzył mi się też z Nicolsonem, ale z "Czarownic z Eastwick", gdy grał tam diabła.
Mamy to skojarzenie z Nicolsonem, chyba przez tą jego szarmancką gębą, drania, łotra i szubrawca

a taki właśnie jest Beetle, Joker, i każda chyba postać kreowana przez J.N.
Film oceniłbym na 6/10, punkt ubył, za Geene Davis i Winone Ryder, bo wielbicielem tych aktorek nie jestem.