Opowieść rozgrywa się w starym domu, gdzie Grace wraz z dwójką dzieci czeka na powrót męża zaginionego w czasie wojny. Dom pogrążony jest w stałym mroku, bowiem dzieci cierpią na chorobę, która nie pozwala im wychodzić na światło słoneczne. Pewnego dnia do drzwi puka trójka przybyszów, którzy deklarując chęć opieki nad gospodarstwem zmieniają życie rodziny. Nagle dom zaczyna żyć swoim życiem, drzwi same się otwierają, pianino zaczyna grać w środku nocy, a kotary okien same się odsłaniają. Ani matka, ani dzieci nie czują się już bezpiecznie, a akcja, początkowo osadzona na skraju rzeczywistości, zaczyna staczać się w zupełnie inny świat...
Amenabar zafundował nam niezwykłą podroż i mroczną atmosferę. Zadbał o każdy szczegół, każdy detal, na wzór mistrzów suspensu pokroju Hitchcocka, misternie tkając intrygę i maskując przewidywalne tylko dla uważnych widzów zakończenie. Z pozoru nic się w filmie nie dzieje - ot, w wielkim, w dużej części pustym domu zaczynają się wydarzać dziwne rzeczy a my, oglądając je, czekamy na potwora, choćby ducha, który jest sprawcą tych niecodziennych zajść. Nie, nie zdradzę jednak zakończenia i ostrzegam - jeśli komukolwiek na to pozwolicie, zepsujecie sobie całą zabawę. (źródło: Ewelina Nasiadko: "FilmWeb")
Grrr....
